-Witaj siostro, dawno żeśmy się nie widziały!
-Nie przesadzaj, Amando. Od naszego ostatniego spotkania minęły dwa tygodnie -sprostowała Amelia. -Miło mi Cię widzieć, szwagrze -uprzejmie zwróciła się do Gilberta.
-Ja również jestem zaszczycony tym spotkaniem -odparł mężczyzna i skłonił się przed swoją rozmówczynią.
-Może wejdziemy do domu -nieśmiało wtrąciła swoją propozycję Iris. -Nie jest zbyt ładnie, jak na stanie na dworze.
-Masz rację córeczko. Dzisiejsza pogoda nie sprzyja zdrowiu -przytaknęła. -Proszę, chodźcie za mną -zwróciła się do siostry i jej męża.
Wszyscy zebrali się w salonie. Nastąpiły długie powitania, przeplatane pytaniami o samopoczucie i zdrowie lub powodzenie w interesach. Po chwili służba otworzyła drzwi jadalni i cała rodzina zasiadła przy uroczystym śniadaniu. Na stole znalazło się wiele potraw, którymi nie pogardziłby sam król Lonerin. Oprócz mięs przyrządzonych na różne sposoby, podano także tradycyjnie wypiekany chleb, sałatki warzywne oraz niezliczone misy z owocami. Głównym trunkiem było wino, źródlana woda oraz napar zwany herbatą, który Silas przywiózł ze swojej ostatniej podróży do odległych krain kontynentu.
Rozmowy, które toczyły się w trakcie posiłku dotyczyły głównie przyszłości córki Sidora. Dziewczyna powoli zaczynała mieć tego dość, o czym dobitnie świadczyła jej mina. Angelo kilkakrotnie próbował poprawić dziewczynie nastrój opowiadając jej śmieszne anegdoty, które poprzedniego dnia usłyszał w mieście, jednak uśmiech jego siostry bardzo szybko znikał z jej twarzy. Na szczęście, w momencie, kiedy Iris miała wielką ochotę wstać i wyjść, zaistniał zupełnie inny temat.
-Może wejdziemy do domu -nieśmiało wtrąciła swoją propozycję Iris. -Nie jest zbyt ładnie, jak na stanie na dworze.
-Masz rację córeczko. Dzisiejsza pogoda nie sprzyja zdrowiu -przytaknęła. -Proszę, chodźcie za mną -zwróciła się do siostry i jej męża.
Wszyscy zebrali się w salonie. Nastąpiły długie powitania, przeplatane pytaniami o samopoczucie i zdrowie lub powodzenie w interesach. Po chwili służba otworzyła drzwi jadalni i cała rodzina zasiadła przy uroczystym śniadaniu. Na stole znalazło się wiele potraw, którymi nie pogardziłby sam król Lonerin. Oprócz mięs przyrządzonych na różne sposoby, podano także tradycyjnie wypiekany chleb, sałatki warzywne oraz niezliczone misy z owocami. Głównym trunkiem było wino, źródlana woda oraz napar zwany herbatą, który Silas przywiózł ze swojej ostatniej podróży do odległych krain kontynentu.
Rozmowy, które toczyły się w trakcie posiłku dotyczyły głównie przyszłości córki Sidora. Dziewczyna powoli zaczynała mieć tego dość, o czym dobitnie świadczyła jej mina. Angelo kilkakrotnie próbował poprawić dziewczynie nastrój opowiadając jej śmieszne anegdoty, które poprzedniego dnia usłyszał w mieście, jednak uśmiech jego siostry bardzo szybko znikał z jej twarzy. Na szczęście, w momencie, kiedy Iris miała wielką ochotę wstać i wyjść, zaistniał zupełnie inny temat.
-Wuju czy są jakieś wieści od Doriana? -spytał Ruffinio i mrugnął okiem w stronę rodzeństwa.
-Niestety nie -westchnął mężczyzna, przerywając swój wywód na temat potencjalnej wielkości posagu siostrzenicy żony. -Nie wiemy, co się z nim stało. Kiedy zniknął znaleźliśmy jedynie krótki list, leżący na jego łóżku.
-Nie wiedzieliśmy o tym liście; Amando czemu mi o nim nie wspomniałaś? -z wyrzutem spytała pani domu.
-Kiedy o tym rozmawiałyśmy, jeszcze nie wiedziałam, że nasz syn zostawił nam jakąkolwiek wiadomość. Znaleźliśmy ją później, kiedy wraz ze służbą przeszukiwaliśmy dom, żeby się upewnić, że Dorian nigdzie się nie schował, wiesz przecież, on miewał czasem dziwne pomysły... -zaszlochała kobieta.
-Niestety nie -westchnął mężczyzna, przerywając swój wywód na temat potencjalnej wielkości posagu siostrzenicy żony. -Nie wiemy, co się z nim stało. Kiedy zniknął znaleźliśmy jedynie krótki list, leżący na jego łóżku.
-Nie wiedzieliśmy o tym liście; Amando czemu mi o nim nie wspomniałaś? -z wyrzutem spytała pani domu.
-Kiedy o tym rozmawiałyśmy, jeszcze nie wiedziałam, że nasz syn zostawił nam jakąkolwiek wiadomość. Znaleźliśmy ją później, kiedy wraz ze służbą przeszukiwaliśmy dom, żeby się upewnić, że Dorian nigdzie się nie schował, wiesz przecież, on miewał czasem dziwne pomysły... -zaszlochała kobieta.
Amelia krzywo spojrzała na syna, który rozpoczął temat zaginionego chłopaka. Bezgłośnie wyszeptała: "Prosiłam was o coś", na co syn odpowiedział jej spojrzeniem rzuconym w stronę siostry. Kobieta popatrzyła na córkę i wszystko zrozumiała. Wiedziała przecież, że nie patrzyła ona przychylnie na żadnego z przedstawianych jej kandydatów na męża, włącznie z własnym kuzynem. Jednak żona Sidora nie potrafiła tego zrozumieć. Nie pamiętała już, że w młodości zachowywała się tak samo wobec własnych rodziców i narzeczonego.
-Proszę, może przejdziemy do salonu, za jakiś czas powinien dojechać Florian oraz Eliza i Artur -powiedział Sidor. -Zapomniałbym o jednej z ważniejszych osób dzisiejszego dnia -dodał po chwili. -Spodziewamy się tu jeszcze dziś ujrzeć jednego z krewnych Lorda Tybalta, Głównodowodzącego Armią Królewską, a mianowicie jego bratanka Scorpiusa, który raczył zaszczycić naszą piękną Iris swoimi względami.
Przez komnatę przeszły głosy podniecenia. Żaden członek rodziny, włącznie z obiektem westchnień młodego lorda, o tym nie wiedział. Kobiety zaczęły rozprawiać na temat wszystkich przymiotów chłopaka, a mężczyźni wymieniać korzyści, które mogłyby płynąć z tego związku dla ich interesów. Nikt, prócz najstarszego brata Iris nie zwracał na nią uwagi.
-Jeszcze tylko jego mi tu brakowało -westchnęła dziewczyna i osunęła się na ziemię. Oczywiście nie zemdlała naprawdę, doszła jedynie do wniosku, że to najlepszy sposób na opuszczenie własnej imprezy urodzinowej.
Obydwie kobiety podniosły lament, który natychmiast został uciszony przez Silasa, który wypowiedział tylko jedno zdanie:
-Zemdlała z wrażenia -po czym wziął siostrę na ręce i zaniósł do jej pokoju. Kiedy znaleźli się w pomieszczeniu sami, postawił ją na ziemi i rzucił -Doskonały sposób na opuszczanie niewygodnych spotkań. Szkoda, że ja nie mogę go używać.
-Bardzo zabawne, braciszku -odparła.
-Rozumiem, że nie wiedziałaś o zainteresowaniu twoją osobą ze strony młodego Scorpiusa?
-Proszę, może przejdziemy do salonu, za jakiś czas powinien dojechać Florian oraz Eliza i Artur -powiedział Sidor. -Zapomniałbym o jednej z ważniejszych osób dzisiejszego dnia -dodał po chwili. -Spodziewamy się tu jeszcze dziś ujrzeć jednego z krewnych Lorda Tybalta, Głównodowodzącego Armią Królewską, a mianowicie jego bratanka Scorpiusa, który raczył zaszczycić naszą piękną Iris swoimi względami.
Przez komnatę przeszły głosy podniecenia. Żaden członek rodziny, włącznie z obiektem westchnień młodego lorda, o tym nie wiedział. Kobiety zaczęły rozprawiać na temat wszystkich przymiotów chłopaka, a mężczyźni wymieniać korzyści, które mogłyby płynąć z tego związku dla ich interesów. Nikt, prócz najstarszego brata Iris nie zwracał na nią uwagi.
-Jeszcze tylko jego mi tu brakowało -westchnęła dziewczyna i osunęła się na ziemię. Oczywiście nie zemdlała naprawdę, doszła jedynie do wniosku, że to najlepszy sposób na opuszczenie własnej imprezy urodzinowej.
Obydwie kobiety podniosły lament, który natychmiast został uciszony przez Silasa, który wypowiedział tylko jedno zdanie:
-Zemdlała z wrażenia -po czym wziął siostrę na ręce i zaniósł do jej pokoju. Kiedy znaleźli się w pomieszczeniu sami, postawił ją na ziemi i rzucił -Doskonały sposób na opuszczanie niewygodnych spotkań. Szkoda, że ja nie mogę go używać.
-Bardzo zabawne, braciszku -odparła.
-Rozumiem, że nie wiedziałaś o zainteresowaniu twoją osobą ze strony młodego Scorpiusa?
-A skąd miałam wiedzieć!? Tylko jego przystojnej gęby mi tu brakowało! Żeby takie coś... i to w moje urodziny!
-Spokojnie, świat się nie wali-
-Twój nie!
-Spokojnie, świat się nie wali-
-Twój nie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz